Po latach niechęci i ciszy prefabrykacja wraca do łask na polskich budowach. Od czasu budowy wielkich szarych osiedli na przedmieściach sporo się zmieniło. Dzisiejsze prefabrykaty zapewniają szybkość i wygodę, a do tego – wolność szukania własnych rozwiązań.
Domy z fabryki
Betonowe ściany, płyty stropowe, a nawet całe pomieszczenia powstawały w halach fabrycznych, co zapewniało szybkie i przewidywalne wykonanie niezależnie od pory roku i warunków pogodowych. Na plac budowy przyjeżdżały ciężarówkami gotowe elementy, które wystarczyło połączyć z sąsiednimi za pomocą wtopionych w beton drutów i nieco uszczelnić połączenie. Oczywiście budowa z takich prefabrykatów nie mogła również obyć się bez ogromnego dźwigu, który przenosił elementy na miejsce montażu.
Tym, co skutecznie zraziło do prefabrykatów całe pokolenie ludzi dorastających w latach 70. i 80. była nieznośna powtarzalność wielkopłytowej architektury. Ówcześni projektanci mieli do dyspozycji ok. 10 systemów, jak OWT, WT-70 czy Szczecin, żaden z nich nie dawał im jednak swobody decydowania o rozmieszczeniu i wielkości okien czy wymiarach. Poszczególne elementy fasady odlewano zawsze w tych samych formach, zgodnie z wąskim katalogiem wariantów w ramach danego systemu. W efekcie nawet mieszkańcom niełatwo byłoby rozpoznać widoki własnego osiedla na tle zdjęć domów postawionych w zupełnie innym miejscu – jeśli tylko wywodziły się one z tej samej fabryki.
Dziś, po długim czasie nieufności, prefabrykaty o dużych gabarytach wracają powoli do łask, choć wciąż uchodzą za rodzaj rzadkiej ciekawostki. Co najważniejsze, dawne wąskie katalogi wzorów odeszły w niepamięć: to producenci dopasowują swoje wyroby do dostarczonych przez klienta projektów, nie na odwrót.
Prefabrykaty drobnowymiarowe – prefabrykacja dla każdego
Mogłoby się zdawać, że po 1989 roku prefabrykatom gremialnie zabroniono wstępu na polskie place budowy. To jednak iluzja: z prefabrykatów korzystano przez ten czas stale, choć z zasady dominowały te niewielkich rozmiarów. O ich zaletach nie trzeba przekonywać ani wykonawców, ani projektantów: przyspieszają pracę kilkukrotnie, ograniczają do minimum ryzyko błędów wykonawczych, a do tego – nie ograniczają projektantom swobody twórczej.
Do najpowszechniej używanych na polskich budowach, przede wszystkim w domach jednorodzinnych, należą prefabrykaty do stropów gęstożebrowych: belki (zwane też żebrami) i pustaki. Ten najprostszy w obsłudze sposób oddzielenia kondygnacji nie wymaga ani tworzenia szalunków, ani wykorzystania dźwigu do przenoszenia elementów. Zabiera jednak sporo przestrzeni – strop gęstożebrowy ma nawet do 38 cm grubości. To rozwiązanie stworzone przede wszystkim na potrzeby niewielkich i prostych w konstrukcji domów jednorodzinnych, w których ściany nośne parteru zaprojektowano w niewielkich odległościach, a na budowie korzysta się przede wszystkim z pracy ręcznej, unikając przy tym szczególnie wymagających zadań.
Na budowach o niewielkiej skali chętnie korzysta się również z prefabrykowanych belek nadprożowych – umieszczanych bezpośrednio nad otworami na okna czy drzwi lub nad obszernymi wnękami. To znaczne ułatwienie i przyspieszenie pracy. Podobnie jak inne elementy konstrukcyjne przygotowywane w fabryce, prefabrykowane nadproża mogą być od razu obciążane.
Średni gabaryt – duże korzyści
Tam, gdzie wymagania i możliwości są ciut większe, częściej korzysta się z prefabrykatów o większych wymiarach. Strop prefabrykowany w formie gotowych płyt o długościach odpowiadających rozpiętości projektowanego stropu, przygotowuje się na specjalne zamówienie. Przy montażu stałą i niezwykle ważną rolę pełni dźwig, który dostarcza elementy wprost na miejsce osadzenia, zgodnie z przygotowanym przez producenta indywidualnym projektem. Wystarczy wówczas kilka godzin pracy, by przekryć całą kondygnację. Choć konieczność wynajęcia ciężkiego sprzętu może onieśmielać, z takiego rozwiązania chętnie korzystają również inwestorzy indywidualni. Dość powiedzieć, że skorzystanie z tej opcji potrafi skrócić czas budowy nawet o trzy tygodnie – tyle bowiem trwa wykonanie stropu w wersji monolitycznej, wraz z niezbędną przerwą technologiczną.
O ile prefabrykowane stropy wymagają nieco organizacyjnego rozmachu, gotowe elementy ścienne z betonu komórkowego okazują się już stosunkowo proste w obsłudze. Nie potrzeba tu ogromnego żurawia – wystarczy mobilny miniżuraw bądź dźwig zamontowany na ciężarówce. Efekt to znaczne przyspieszenie pracy w porównaniu ze standardowym murowaniem. Podobnie jak w przypadku stropów, elementy prefabrykowane wykonywane są na indywidualne zamówienie w wymiarach zgodnych z wytycznymi architekta.
Gdy zaś z prefabrykowanych płyt powstają i stropy, i ściany, ukończenie budowy standardowego domu do stanu surowego zamkniętego w ciągu kilku tygodni staje się realną perspektywą. W czasach stale rosnących cen to kusząca wizja.
Materiał Partnera
